04 lipca 2025

Albo działamy, albo nie traćmy czasu. 

Wracam z pracy. Zwykły dzień, ale coś się we mnie układa. Czuję, że mam dobry moment – ogarniam swoje obowiązki, wszystko jakoś płynie. A gdy tylko pojawia się chwila oddechu, wracam myślami do Woodli.

Dzisiaj znów wysyłałam maile do firm od dotacji. Ale dotarło do mnie coś ważnego: po co rozbijać wszystko na kawałki? Do tej pory zakładałam, że dotacja pokryje sprzęt, a inwestor może dorzuci się do reszty. Tylko że może... powinnam poprosić o całość. I tu, i tu. Bez kombinowania, bez półśrodków.

Bo czas leci. A ja nie chcę już czekać miesiącami, przechodzić przez siedem kręgów procedur, robić prezentacje dla ludzi, którzy być może nawet nie rozumieją, czym jest Woodla. Czasem mam takie myśli: hej, albo Ci się to podoba – i działamy, albo nie – i nie traćmy czasu. Może to bunt. Może zmęczenie. A może to po prostu strach.

Bo wiem, jak wyglądał mój świat, gdy przyszła depresja. Gdy wszystko, co dawało mi energię, nagle przestawało mieć znaczenie. Gdy chciałam po prostu zniknąć. I tak bardzo boję się, że jeśli będę czekać zbyt długo, to ten płomień zgaśnie.

Ale wiem też jedno: teraz nie jestem już sama. Jest Gabryś. Jest wsparcie. I jest to dziwne, ciche przekonanie, że ktoś się odezwie.

Tylko ta cierpliwość... ech. To dziś moja najsłabsza strona.

Ale może to dobrze. Może właśnie niecierpliwość to znak, że naprawdę mi zależy. A jeśli trzeba będzie – nie rozbiję żadnych drzwi.

Po prostu zbuduję własne.

Podpowiedź:

Możesz usunąć tę informację włączając Plan Premium

Ta strona została stworzona za darmo w WebWave.
Ty też możesz stworzyć swoją darmową stronę www bez kodowania.