Halo halo, tu Joanna.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz pisałam dziennik czy pamiętnik. Ale teraz, kiedy coś tworzę, kiedy wracam do starego pomysłu – pomyślałam, że warto byłoby to jakoś udokumentować. Tak prawdziwie. Słowem. Bo to jest ciekawe, że dziś nie trzeba już pisać – można po prostu mówić! (Chociaż to też upierdliwe, bo muszę dyktować „kropka”, „przecinek” i inne pierdoły. No ale dobra – do rzeczy).
Dziś jest 23 maja 2025. A w 2017 roku – czyli osiem lat temu – wymyśliłam Woodlę. Wtedy nie wyszło. Teraz wracam do tego pomysłu. I wiecie co? Tym razem to wszystko wygląda inaczej. Bo dziś mam AI. I ono naprawdę mi pomaga. Modele językowe, które potrafią ogarnąć plan działania, rozpracować problemy, podsunąć rozwiązania. To, co kiedyś zajmowało godziny, dni – teraz robię w kilka minut.
Jestem totalnie podekscytowana. Zachwycona. I – nie oszukujmy się – trochę w manii albo hipomanii. Ale Boże, jak ja tęskniłam za tym stanem! Za gonitwą myśli, za tym poczuciem, że tworzę coś wielkiego. Że jestem kimś, kto ma misję.
AI naprawdę mnie wspiera. Pytam: „Mam taki pomysł. Ale tu coś nie gra. Co mogę z tym zrobić?”. I za chwilę mam gotowe propozycje. Kilka. Jakbyś miała przy sobie sztab ludzi od strategii, marketingu i technologii – a to tylko sztuczna inteligencja.
Ale nie. Jeszcze się powstrzymuję. Jeszcze.
Podpowiedź:
Możesz usunąć tę informację włączając Plan Premium