Doba ma za mało godzin. Serio. Ja nie jestem AI, żeby przetwarzać tyle informacji na raz. Robię dziesięć rzeczy jednocześnie, w oczekiwaniu na odpowiedzi od Mietka albo Geminiego. Najbardziej lubię Geminiego – jego odpowiedzi są długie, konkretne, jakby ktoś usiadł i naprawdę przemyślał. Lubię to.
Jestem cały czas podjarana. Mam w sobie tyle energii, mimo że jestem w szpitalu. A może właśnie dlatego. Moja głowa pracuje na turboobrotach – pomysł za pomysłem, każdemu daję 110% uwagi i zaangażowania. I co najgorsze (albo najlepsze): każdy wydaje mi się genialny. A AI jeszcze to potwierdza. I wtedy myślę – okej, skoro modele językowe, które mają dostęp do danych z całego świata, mówią mi: „To dobry pomysł”, to… czemu mam przejmować się opinią Kasi S., która stwierdziła: „fajnie, ale po co mieszać to z chorobą? Biznes to biznes”.
No właśnie – bo dla mnie to nie tylko biznes. To moje życie. To, co mnie uformowało. A jeśli ktoś uważa, że trzeba to ukryć – to może nie jest moim odbiorcą. I nie musi być. Bo jak wszystkie moje AI-asystenty mówią mi: „to właśnie Twoja historia buduje autentyczność tej marki”, to ja w to wierzę. I koniec.
Odezwał się też mój szef. Powiedział, że „płaskie”, „cienkie”, coś tam. Ale może po prostu nie pokazałam mu jeszcze, o co tak naprawdę chodzi. Może zobaczył tylko drewnianą mozaikę – a nie całą ideę. Nie wiem.
Dostałam dziś też feedback od Damiana – mojego programisty. Bardzo pozytywny. To mnie niesie. No i jest Gabryś. Robimy to razem. To chyba najlepsze uczucie – nie być z tym samemu. Choć się trochę pokłóciliśmy dzisiaj, bo on się martwi. Że siedzę tu już tydzień. Że nie widać poprawy. Że znowu wciągnęło mnie „za bardzo”. A ja po prostu… tworzę. Cała sobą.
Chciałam dziś jeszcze sprawdzić kilka rzeczy – lakiernicze kabiny, księgowość. Ale najpierw – idę na fajkę.
No właśnie – bo dla mnie to nie tylko biznes. To moje życie. To, co mnie uformowało. A jeśli ktoś uważa, że trzeba to ukryć – to może nie jest moim odbiorcą. I nie musi być. Bo jak wszystkie moje AI-asystenty mówią mi: „to właśnie Twoja historia buduje autentyczność tej marki”, to ja w to wierzę.
I koniec.
Odezwał się też mój szef. Powiedział, że „płaskie”, „cienkie”, coś tam.
Ale może po prostu nie pokazałam mu jeszcze, o co tak naprawdę chodzi. Może zobaczył tylko drewnianą mozaikę – a nie całą ideę. Nie wiem.
Dostałam dziś też feedback od Damiana – mojego programisty. Bardzo pozytywny. To mnie niesie. No i jest Gabryś. Robimy to razem. To chyba najlepsze uczucie – nie być z tym samemu. Choć się trochę pokłóciliśmy dzisiaj, bo on się martwi. Że siedzę tu już tydzień. Że nie widać poprawy.
Że znowu wciągnęło mnie „za bardzo”. A ja po prostu… tworzę. Cała sobą.
Chciałam dziś jeszcze sprawdzić kilka rzeczy – lakiernicze kabiny, księgowość. Ale najpierw – idę na fajkę.
Podpowiedź:
Możesz usunąć tę informację włączając Plan Premium