12 czerwca 2025

Zanim znów zgaśnie światło

Wczoraj odwiedziny G. Rozmowa. Taka, w której powtarzał mi jak mantrę:

„Uspokój się. Wyluzuj. Zrobiłaś już bardzo dużo. Teraz ja się tym zajmę – całą produkcją, wszystkim.”

Niby słowa wsparcia. Niby ulga. Ale we mnie – niepokój.

Bo to nie jest moja pierwsza mania. A jeśli czegoś mnie nauczyła choroba, to tego, że mania zawsze mija. Jakby ktoś pstryknął palcami. I po niej… zostaje pustka. Zjazd. Czerń. Depresja, która wciąga jak głębina.

Więc ja się nie łudzę. Nie mówię sobie: „Tym razem będzie inaczej.” Ja to wiem. Znam ten mechanizm. Znam siebie w tym trybie. 

I jednocześnie… Teraz jest inaczej. Bo jest G. Bo ma mnie kto złapać, zanim zniknę pod wodą. Bo może tym razem, zamiast utonąć – przejdę przez to wszystko suchą stopą?

Może nie zatraci mnie ten ocean, który od lat mieszka mi w głowie. Może tym razem uda się wyjść z tej fali z czymś ocalonym.

Podpowiedź:

Możesz usunąć tę informację włączając Plan Premium

Ta strona została stworzona za darmo w WebWave.
Ty też możesz stworzyć swoją darmową stronę www bez kodowania.